sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 14

  Podniosłam głowę lekko nad poduszkę. Hałas się powtórzył. Justin nadal spał, mimo tego , że był obok , bałam się byłam w obcym domu. Postanowiłam go obudzić, aby poszedł sprawdzić co się dzieje na dole.
- Justin- lekko szturchnęłam jego ramię. Nie odpowiedział , więc spróbowałam jeszcze raz nieco głośniej.
- Justin- powtórzyłam blisko jego ucha.
- Co się stało, skarbie?- zapytał zaspany.
- Ktoś jest na dole .- podniósł się gwałtownie.
- Zostań tu ja pójdę to sprawdzić.
- Żartujesz!- popatrzyłam na niego jak na debila-nie zostane tu sama .
- No dobrze, chodź ze mną.
Wstałam z łóżka , idąc krok w krok za Justinem , który trzymał mnie za rękę. Na korytarzu było ciemno , lecz w kuchni święciło się niewielkie światło nad okapem . Spokojnie , niemal nie słyszalnie zeszliśmy na dół. W kuchni siedziała , a cichy szloch wypełnił przestrzeń pomieszczenia. Nie miałam pojęcia co sie mogło stać, była jeszcze w gorszym stanie niż tam w szpitalu. Była przepełniona rozpaczą . Miałam wrażenie, że stało się coś strasznego , a do tego nie było koło niej Jeremiego może ma to związek wlasnie z nim. Justin odrazu do niej podszedł.
- Mamo, co się stało? Gdzie jest tata? - powiedział spokojnie , przytulając ją do swojej piersi , a ona zaczęła jeszcze bardziej płakać.
- Justin ... twój ojciec ... on ... mnie zdradził.
- Co?!
- Dzisiaj byliśmy umówieni na kolację w restauracji " Plaza ". Nie zjawił się, a potem przypadkiem przechodziłam obok tego nowego hotelu i właśnie ... tam ... zobaczyłam Jeremiego ... całującego się ... z tą blondyną ... z którą wrócił tamtej nocy. - teraz jej płacz stał się jeszcze głośniejszy.
- Mamo , nie płacz on na to nie zasługuje.- na jego twarzy było widać tylko wściekłość.
- Ale ja go kocham i nie mogę znieść myśli, że mógł mi to zrobić , tak mnie skrzywdzić.
- Patty , przepraszam , że się wtrącam , ale pomyślam, że może chciałabyś ze mną porozmawiać jak kobieta z kobietą.
Nie odpowiedziała tylko skineła głową. Wstała i poszła do ich wspólnej , jak dotychczas , sypialni. Uspokoiłam Justina patrząc na niego wymownie. Został sam w kuchni , a ja powędrowałam za rodzicielką mojego chłopaka. Szczerze porozmawiałam z Patty. Widziałam w jej oczach coś podobnego do ulgi . Po chwili zasnęła zmęczona , a ja po cichu wróciłam do Justina. Chodził po całej kuchni , kipiąc ze złości. Jego i Patty łączyła bardzo silna więź.
- Justin?
- Jak ona się czuje? - zapytał głosem pełnym troski.
- Już lepiej, zasnęła.- oznajmiłam.
- Dziękuję skarbie.
Przytulił mnie do siebie . Tkwiliśmy w tej pozycji dość długo. Justin był załamany. Chwyciłam go za dłoń i zaprowadziłam do jego sypialni. Zastanawiałam się jak mam go pocieszyć. Miałam pomysł . Zamknęłam drzwi od jego pokoju .

     18+ CZYTASZ NA  WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ !!!!

Justin chyba planował wobec mnie to samo. Zaatakował moje usta w namiętnym pocałunku. Nie odmówiłam mu . Po chwili rozłączył nasze usta aby coś powiedzieć.
- Amy, wiem , że miałem niczego nie próbować ...- przerwałam mu , znów łącząc nasze usta. Justin przekręcił klucz w drzwiach jedną ręką , a drugą bładził po moim udzie. Po chwili złapał mnie za nie powodując tym, że owinełam nogi wokół jego bioder. Cofaliśmy się dopóki nie dotarliśmy do łóżka . Delikatnie ułożył mnie na nim. Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko . Pozbyliśmy się swoich ubrań . Justin chwycił w usta mój już stwardniały sutek . Przegryzał je i ssał. Już po chwili poczułam jak moje mięśnie w podbrzuszu się zaciskają. Po chwili doszłam ciężko dysząc  i to sprawiły jego cudowne usta. Następnie zadał mi pytanie, którym zbił mnie z tropu .
- Ufasz mi?
- Tak - odpowiedziałam pewnym siebie głosem.
Gdy tylko to usłyszał , wszedł we mnie , to było coś niesamowitego nie to co z innymi chłopakami choć było ich niewielu . Po kilkunastu pchnięciach doszłam , dryfując wysoko w niebie, a Justin opadł na mnie swoim wspaniałym ciałem. Położył głowę na mojej piersi. Gdy fala orgazmu zaczęła opuszczać nasze ciała , powoli ze mnie wyszedł po czym wyrzucił zużytą prezerwatywe do kosza na śmieci. Położył się koło mnie , mocno obejmując.
- Dziękuję - wypalił.
- Za co ? - zapytałam zdezorientowana.
- Za to , że tu jesteś i pomagasz mojej mamie.
- Justin , każdy by tak postąpił, po prostu nie lubie , gdy ktoś płacze.- powiedziałam zgodnie z prawdą .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy